Na czym polega mechaniczno-biologiczne przetwarzanie śmieci?

Mechaniczno-biologiczne przetwarzanie śmieci jeszcze nie tak dawno posiadało przede wszystkim status ciekawostki. Dziś jednak musimy mieć świadomość tego, że jest to metoda zagospodarowania odpadów, która cieszy się coraz większą popularnością. Nie może być zresztą inaczej, jeśli weźmie się pod uwagę to, że umożliwia ona tak pozyskanie energii cieplnej, jak i elektrycznej. Zakłady pozwalające na termiczną utylizację odpadów są inwestycją wiążącą się z dużymi kosztami, tymczasem instalacje mechaniczno-biologiczne wcale nie wymagają dużych nakładów finansowych.

Okazuje się przy tym, że na tym nie kończą się wcale ich zalety. Jeden z największych, a jednocześnie najnowocześniejszych tego typu zakładów już wkrótce zainauguruje swoją działalność w Stalowej Woli. Koszt jego powstania wynosi około 89,5 miliona złotych, już niebawem utworzona zostanie przy tym linia technologiczna, która sprawi, że możliwe stanie się zagospodarowanie w ciągu roku nawet 80 tysięcy ton śmieci po to, aby wyprodukować z nich 3 miliony kWh energii. Kluczowe znaczenie ma w tym wypadku komora fermentacyjna, to bowiem właśnie w niej, pod wpływem temperatury, dochodzi do reakcji chemicznych, którym zawdzięczamy wydzielanie się biogazu.

Uzyskany w ten sposób metan jest spalany w układzie kogeneracyjnym i to właśnie z niego można pozyskać energię wykorzystywaną do podgrzewania kabin sortowniczych, a także tą, która zostanie przeznaczona na sprzedaż. Proces chemiczny pozwala też na wydzielanie komponentów niezbędnych do powstawania paliw alternatywnych. Zastosowanie znajdą też odpady pofermentacyjne, te można będzie bowiem wykorzystywać już choćby po to, aby umacniać skarpy przy drogach. Linia sortownicza może przyczynić się również do tego, że odpady, które nie znajdą zastosowania w produkcji biogazu, zostaną poddane recyklingowi. Będzie to oznaczało zysk dla wysypisk, trafi tam bowiem nawet o połowę mniej odpadów niż ma to miejsce obecnie.

Trudno zatem polemizować z tym, że powstająca właśnie instalacja ma pozytywny wpływ na środowisko, które ją otacza. Jedyny problem, z jakim powinniśmy się liczyć, związany jest z tym, że zakład może działać z pełną mocą jedynie wówczas, gdy trafiają do niego śmieci pochodzące z obszaru, który zamieszkuje około 210 tysięcy osób. Tymczasem w Polsce coraz powszechniej tworzone są instalacje do przetwarzania odpadów, na co wpływ mają również fundusze unijne. Do końca 2015 roku powstało 26 takich dużych zakładów, szacuje się więc, że właśnie w ten sposób obsługiwanych będzie nawet 10 milionów Polaków. Oczywiście, sama tendencja jest pozytywna, daje bowiem naszemu krajowi szansę na dogonienie europejskich standardów.

Różnice są przecież nadal widoczne, o czym łatwo się przekonać mając na uwadze to, że dziś w naszym kraju do recyklingu nie trafia nawet jedna trzecia odpadów, podczas gdy w Skandynawii odsetek ten zbliża się do 97 procent. Dlaczego zatem mówimy o problemie? Stalowa Wola musi liczyć się z konkurencją ze strony oddalonego od niej o 30 kilometrów Tarnobrzega, w którym budowana jest sortowania odpadów. Inwestycja jest warta około 40 milionów PLN i szacuje się, że pozwoli ona na zagospodarowanie śmieci, które wytwarza nawet 120 tysięcy osób. I właśnie tu pojawiają się problemy, jeśli bowiem w Stalowej Woli zabraknie tarnobrzeskich śmieci, nie można będzie liczyć na osiągnięcie pełnej mocy przez zakład, a w konsekwencji – będzie on przynosił straty. Nie dziwi więc to, że zwolennicy obu projektów już teraz przerzucają się oskarżeniami pod swoim adresem zarzucając sobie nawzajem nieuczciwą konkurencję.